No tak, 4 dni od dnia znalezienia rodziny znalazłam się we Francji. Trochę na wariackich papierach.
Zawsze się dziwiłam że rodzice puścili mnie. Miałam świeżo co skończone 18 lat, a należałam do dzieci które trzymaj się rodziców. Byłam na jednej koloni w życiu, 50 km od domu, którą skończyłam płaczem że chce wracać do domu. Co za dziecko ze mnie było, nigdzie bez rodziców. Boże chroń od takich jak ja co się przyczepiają jak rzep do rodzica.
Zawsze im mówię, że ja swojego dziecka w życiu bym nie pościła na 2 miesiące do ludzi z którymi odbyła 5 minutową rozmowę telefoniczną w której połowy nie zrozumiała.
Oni mi mówią, że nie wierzyli że znajdę host rodzinę, potem nie wierzyli że pojadę (pewnie myśleli że zwieje z samolotu czy coś, przyznam, miałam takie myśli), a jak pojechałam to dalej nie wierzyli w to co się dzieje. Więc chyba są rozgrzeszeni.
Jeżeli mam być szczera to też nie wiedziałam co się dzieje. Pamiętam tą radość jak znalazłam host rodzinę, ale na lotnisku płakałam i miałam myśli żeby się wycofać.
"Po co ja to robię, nie znam tych ludzi, nawet nie wiem jak wygladają, jak ja dam rade, ja chce zostać domu. Wymyśliłam jakieś niewiadomo co. W cholerę z Panem E.M i tak jestem za młoda dla niego"
Ale wsiadłam w samolot, mój pierwszy lot samolotem! Super było. Ten widok, wszystko nowe, stewardesy jak na filmach, dają jedzenie (najważniejsza część) !!!! Ta dzikie dziecko co po raz pierwszy świat zobaczyło...
"Słysze francuzów na około. Siedzę i dookoła są Francuzi, Hahahahaha"
Wysiadam na lotnisku, jakie wielkie.
"I takie ruchome schody tylko płaskie są. Łoł. Ale skąd mam wziąć swój bagaż, a ja się zgubil jak na filmach. I ten cholerny bagaż podręczny, czemu jest taki ciężki, wymyśli jakieś durne limit na ciężar bagażu i muszę się cholera bujać z dwoma walizami.
Tam idzie ta pani z którą leciałam. Pójdę za nią.
Ciekawe czy będą mieli kartkę z napisem Weronika. A jak nie będą mieli. Jak ja ich poznam, nie widziałam ich, przesłali mi zdjęcia tylko dzieci, może z dziećmi przyjadą, ale jest 21.15. Dzieci pewnie śpią o tej porze. O jacyś ludzie do mnie machają. To oni!"
Moi pierwsi pracodawcy.
Na początku próbowali gadać ze mną po francusku, ale oczywiście nic nie rozumiałam (szok). Dlatego bardzo szybko przeszliśmy na angielski, w którym co prawda mistrzem nie byłam, ale jakoś dawałam rade. Powiedzieli, że zostaniemy w Paryżu 2 dni, a potem pojedziemy na chrzest do jakiegoś zamku, a potem nad morze gdzie będziemy do samego końca. Spoko, dam rade.
Przez te dwa dni będę chodzić z dziećmi na spacerki po Paryżu i wtedy zobaczę pana Emmanuela!
Jaka ja durna byłam. Puchatek miał trochę puchu w uchu, ja miałam chyba ten puch zamiast mózgu.
Zawieźli mnie do mieszkania. Wszedzie bloki, żadnych parków, żadnej zieleni. Ba, nawet sklepików osiedlowych brak. Do windy i do mieszkania. A w mieszkaniu w cholere ludzi.
"Fuck! Ja się jeszcze do moich pracodawców nie przyzwyczaiłam a tu mi się na szyje rzuca 8 ludzi. Ja nie chce, pomocy, nie przywykłam nie chce, czemu ludzie tu się tak witają, nie wystarczy głupie dzień dobry, nie tykać. A nie jakiś stary śmierdzący fajkami i winem Francuz będzie mi na szyje wskakiwał"
No ale i tak wszyscy mnie wyściskali mimo mojej twarzy please-don't, jakoś poszło.
"Wow, wow, stop, wow, co się tu dzieje, co to jest. Darcy!!!! Wow. Na serio to ten aktor co grał Darcieg. Colin Firth czy jak on tam miał. Wow. Jaki on jest przystojny, wow, tez mnie wyciskał (oj ty to mnie możesz ściskać).
Co się tu dzieje. Mówią, że się nazywa X. Czyli to nie Darcy? Ale przecież jest identyczny. Nie, fakt, tamten aktor jest dużo starszy, a ten jest młody. Cholera sobowtóry jednak na prawdę istnieją. Ciekawe czy ja mam sobowtóra"
"Widzę dzieciaki! Wstydzą się mnie! Nawet nie chcą do mnie podejść.
Dam rade, wszystkie dzieci mnie lubią, mam doświadczenie z dziećmi. Mam małego brata, ma teraz 5 lat. Jutro to rozpracuje. O już Alix się do mnie uśmiecha, pójdzie dobrze. Mały Alex to dzidziuś więc nie ma wyboru i tak się nim będę zajmować. A z Iloną też jakoś pójdzie"
"Jak ja chce spać, padam ze zmęczenia, tyle godzin w podróży. A oni dopiero rozkręcają imprezę, dobra jakoś muszę się po ciuchu wymknąć."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz